Friday, November 30, 2007

Miało być słowo o tym, że nie doświadczamy rzeczywistości, że nasz świat to tylko wyobrażenia, nadzieje, złudzenia i rojenia. Że nawet jeśli rzeczywistość istnieje, to my egzystujemy sobie obok niej, równolegle. I nigdy te dwa światy się nie spotkają. I pewnie z tej niewspółchodliwości wynika fakt, że źle dobieram sobie przyjaciół (choć oczywiście są tu i wyjątki). Choć może ta ich część, ta "na dobre czasy" też ma jakąś swoją rację bytu. Ja nie wiem. Ja się tu tylko łudzę. Żałuję, że nie jestem warta czegoś więcej.

Friday, November 09, 2007

Banalnie

"Bardzo późno zdobywamy się na odwagę wiedzenia tego, co wiemy." A gdy odpowiednia świadomość wreszcie nadejdzie (auto - bądź nie - wiwisekcja duszy), bywa tak, że nieświadomie psuje się wszystko. Niedowierzaniem, nerwami, strachem, samą swoją istotą. A może to tylko złudzenie? Być może czasem dostrzega się tylko to, co chce się widzieć. Albo przybiera się postać niezdatnego do niczego dziwaka. Czymkolwiek by sytuacja sporna nie była - jawą czy urojeniem - męczy jednakowo. Wciąż nie mogę pokusić się o choć cień konsekwencji. Apeluję o prostotę, jasność wypowiedzi, zachowania i intencji, bo męczy mnie reading between verses. Ale to chyba wbrew mojej naturze, sama działam przeciwnie. Być może to po prostu przedpola stanu na "M", który łaknie choć minimum zainteresowania. A cała ta wypowiedź to jedynie znajdywanie filozofii do braku odwagi.

KAMIEŃ

Kamień, drażniący ciszą
serca niewyjawieniem
trud odsłonięcia wnętrza
zmienia go w dwa kamienie

Chodzimy tak po tym życiu
w rozum średnio zamożni
zuchwali aż po "Dzień dobry"
już przy "Dzień dobry" - ostrożni

Wypatrujemy barwnych plam
na niebie szaro-ubogim
Łowcy motyli w czapkach na bakier
znów cel wyblakły w pół drogi

Patrzymy w swoją nową stronę
jak gdyby nic się nie stało
najgorzej, że trzeba od nowa
wrony malować na biało

I może kiedyś, później,
gdzieś tam przy końcu drogi
naturalnością rzeczy zdumieni

spojrzymy wreszcie pod nogi

Kamień drażniący ciszą

serca niewyjawieniem
Trud odsłonięcia wnętrza

zmienia go w dwa kamienie

Klękniemy przed starą kaplicą
dobrych rad i ostrzeżeń
i chyba będziemy się modlić
trochę za długo i nieszczerze.

Andrzej Poniedzielski

Sunday, November 04, 2007

Ot tak, ładnie było