Saturday, December 22, 2007

Za co kocham moich rodziców?

Robię sos do spaghetti. Takie pomidorami, czosnkiem i bazylią. Do kuchni wchodzi tata:
T: O matko, jak tu śmierdzi! (doprawdy, pierwsza rzecz, jaką chciałam usłyszeć)
Sos gotowy, mama nakłada:
M: To wygląda trochę, jakby się kot zesrał.
T: Albo pies narzygał!

O ludzie.

Wednesday, December 19, 2007

A gdybyś zrozumiał, że masz mniej czasu, niż ci się wydaje (a z pewnością tak jest - młodzież zbyt późno orientuje się, że ma już 70 lat), co byś poczuł? Spostrzegłbyś, że nie stanie się "później", nie nadejdą "lepsze czasy" pod rękę z "jeszcze zdążę"?
Gdyby dane Ci było jeszcze tylko pół roku, miesiąc. Może dwa. Żałowałbyś? O, z pewnością - siebie. Spostrzegłbyś swą małostkowość, swoje stratowane lękiem "ja". Wyszedł do ludzi. On usłyszałby, że zawsze Cię wkurzał, ona, że od dawna ją podziwiasz, być może kochasz. I nie uczułbyś wstydu, ani lęku. Bo i przed czym? Niewątpliwie, stałbyś się innym człowiekiem. I jak nigdy przedtem - byłbyś sobą.
Zrozumiałbyś z pewnością, jak niewiele dla siebie znaczyłeś,że każde ryzyko, którego unikałeś było śmiesznie bezpieczne i chłodne, i płonęło tylko strachem w twojej chorej z nieprzystosowania głowie.
Podejdź do lutra. No, już! Podejdź. Spójrz głęboko. Przeproś. Idź i nie grzesz więcej.