Za co kocham moich rodziców?
Robię sos do spaghetti. Takie pomidorami, czosnkiem i bazylią. Do kuchni wchodzi tata:
T: O matko, jak tu śmierdzi! (doprawdy, pierwsza rzecz, jaką chciałam usłyszeć)
Sos gotowy, mama nakłada:
M: To wygląda trochę, jakby się kot zesrał.
T: Albo pies narzygał!
O ludzie.
T: O matko, jak tu śmierdzi! (doprawdy, pierwsza rzecz, jaką chciałam usłyszeć)
Sos gotowy, mama nakłada:
M: To wygląda trochę, jakby się kot zesrał.
T: Albo pies narzygał!
O ludzie.
