Pokrętne myśli Ewy J. (I)
[Ani]: Nie mam drugiego imienia.
[ja]: Jak to nie masz?
[Ani]: Po prostu, nie mam. Mam trzecie.
[ja]: Więc jakie wybrałaś?
[Ani]: Anna.
[ja]: .... aleś wymyśliła...
Mistrz Poniedzielski był stwierdził:
"Dzielenie ludzi na „tych których lubimy” i „tych których nie lubimy” – wydaje mi się bardzo wojskowym podziałem. Wolałbym podział na „tych z którymi chciałoby się iść” i „tych, którzy… niech idą”. Zauważ Imagine, że w wyrażeniu „z którymi chciałoby się iść” jest niejedno znaczenie. Bo ono ogranicza krąg współpodróżnych ale także, przez „chciałoby się” – zwraca uwagę na to, że mogą to być ludzie dzięki którym osiąga się czy to codzienną, czy okazjonalną, a niechby i napadową „chęć” do jakiegokolwiek „iścia”. Iście diabelski to pomysł – rzec by można. Eee tam… zaraz diabelski. Naturalny. I nikogo nie deprecjonujący. Bo grupa „tych, którzy… niech idą” to duża grupa ludzi. Ale „niech idą” w znaczeniu - obok, w znaczeniu - gdzie pragną, w znaczeniu - swoją drogą, w znaczeniu - „może się jeszcze spotkamy”, w znaczeniu – „wesołych świąt i szczęśliwego nowego roku”… itp. Oczywiście, że w tej obszernej grupie niewspółtowarzyszy podróży jest parę osób do których „niech idą” – ma znaczyć „Niech spierdalają!”. Oczywiście."
Nabiera się niekiedy ochoty, by wyrzucić z siebie myśl natrętną, zakamuflować ją w słowa Tych Większych, by była-i-nie była... (z trzykropkniem na wspomnienie Norwida, który to mi skórę, godność i wiarę wczoraj-24.01.07- uratował).
Co mnie zabija, to nadzieja,
jej wątły krzyk i śpiew, i szept
- ściga mnie po wsiach, knajpach, kniejach,
wzywa na szlaki szczęść i bied.
Za nic masz
Tak krótko trwa życie moje
Ty co dni w rok nie zliczasz czy wiesz
Czy ty wiesz
Co to jest strach u schyłku dnia
Ty nie chodzisz spać
A ja się boję
Coraz bliżej kroki słyszę
Jedną chwilkę jeszcze tylko...