A przecie mi żal
Ciężko jest spojrzeć lustru w oczy i przyznać się przed nim, że uległo się nadziei-zwodzicielce, która przemawia ustami osób trzecich. Bo choć się wie, nie chce się wiedzieć - chce się wierzyć w mistykę słów i okoliczności. A tu po prostu myśl mało-lotna nierzadko sensu pozbawiona wyfrunie i namiesza. Ot, co.
Nic to. Nie przegrał ten, kto wciąż walczy? Być może. Ważne - czym, z kim i przeciwko czemu.
Jak pozbyć się strachu? Popatrzeć za siebie i krzyknąć - tak, było warto! Choć wciąż nie wie się, jak żyć. I pewnie nie czuć się wesołkiem-idiotą, który bardziej od własnego cienia boi się tylko ludzkiej opinii.
Dlaczego to wszystko? Bo pesymista nie może wiecznie być optymistą.
Nic to. Nie przegrał ten, kto wciąż walczy? Być może. Ważne - czym, z kim i przeciwko czemu.
Jak pozbyć się strachu? Popatrzeć za siebie i krzyknąć - tak, było warto! Choć wciąż nie wie się, jak żyć. I pewnie nie czuć się wesołkiem-idiotą, który bardziej od własnego cienia boi się tylko ludzkiej opinii.
Dlaczego to wszystko? Bo pesymista nie może wiecznie być optymistą.


