Friday, November 09, 2007

Banalnie

"Bardzo późno zdobywamy się na odwagę wiedzenia tego, co wiemy." A gdy odpowiednia świadomość wreszcie nadejdzie (auto - bądź nie - wiwisekcja duszy), bywa tak, że nieświadomie psuje się wszystko. Niedowierzaniem, nerwami, strachem, samą swoją istotą. A może to tylko złudzenie? Być może czasem dostrzega się tylko to, co chce się widzieć. Albo przybiera się postać niezdatnego do niczego dziwaka. Czymkolwiek by sytuacja sporna nie była - jawą czy urojeniem - męczy jednakowo. Wciąż nie mogę pokusić się o choć cień konsekwencji. Apeluję o prostotę, jasność wypowiedzi, zachowania i intencji, bo męczy mnie reading between verses. Ale to chyba wbrew mojej naturze, sama działam przeciwnie. Być może to po prostu przedpola stanu na "M", który łaknie choć minimum zainteresowania. A cała ta wypowiedź to jedynie znajdywanie filozofii do braku odwagi.

KAMIEŃ

Kamień, drażniący ciszą
serca niewyjawieniem
trud odsłonięcia wnętrza
zmienia go w dwa kamienie

Chodzimy tak po tym życiu
w rozum średnio zamożni
zuchwali aż po "Dzień dobry"
już przy "Dzień dobry" - ostrożni

Wypatrujemy barwnych plam
na niebie szaro-ubogim
Łowcy motyli w czapkach na bakier
znów cel wyblakły w pół drogi

Patrzymy w swoją nową stronę
jak gdyby nic się nie stało
najgorzej, że trzeba od nowa
wrony malować na biało

I może kiedyś, później,
gdzieś tam przy końcu drogi
naturalnością rzeczy zdumieni

spojrzymy wreszcie pod nogi

Kamień drażniący ciszą

serca niewyjawieniem
Trud odsłonięcia wnętrza

zmienia go w dwa kamienie

Klękniemy przed starą kaplicą
dobrych rad i ostrzeżeń
i chyba będziemy się modlić
trochę za długo i nieszczerze.

Andrzej Poniedzielski

9 Comments:

Blogger basik said...

jakoś łatwiej znaleźć powód, żeby czegoś nie robić, niż żeby właśnie coś zrobić...
(czemu tak boimy się ryzyka?)

10:27 PM  
Anonymous Anonymous said...

"Mam marzenie i doskonale wiem co z nim robić,
systematycznie rzucam sobie kłody pod nogi.
i z rodością odwlekam realizacji termin,
w końcu o czym miałbym marzyć gdybym kiedyś je spełnił... "

To chyba powinna być myśl przewodnia dla nas obu :/

10:41 AM  
Blogger alchemik said...

czy ja wiem... nie bawi mnie odwlekanie, nie upajam sie marzeniami. po prostu brakuje mi charakteru, żeby je spełnić. a przecież to takie proste - i wiem to, bo już ryzykowałam. brać się za siebie, dziewuchy! wszystkie trzy!

11:39 PM  
Blogger basik said...

przecież realizacja marzeń nie powinna być problemem, zawsze znajdą sie kolejne do spełniania...
ale dobrze wiedzieć, że się nie jest osamotnioną w sytuacji :)
ale ile można? chyba czas na krok naprzód. mam tylko nadzieję, że nie stoimy nad przepaścią ;)

10:31 PM  
Blogger alchemik said...

oj, Ty jesteś teraz na wyżynce, to jest Ci łatwiej :P

8:55 PM  
Blogger basik said...

na jakiej wyżynce? ;> bo chyba nie rozumiem tego słowa...

4:55 PM  
Blogger alchemik said...

są doliny i wyżyny, są dołki i wyżynki :

4:59 PM  
Blogger basik said...

aha... już myślałam, że ma to coś wspólnego z wyżynaniem ;]
chociaż teraz to chyba jestem na równince.

8:17 PM  
Blogger alchemik said...

wyżynaniem ubrań czy zwierzyny :>

10:16 PM  

Post a Comment

<< Home