Banalnie
"Bardzo późno zdobywamy się na odwagę wiedzenia tego, co wiemy." A gdy odpowiednia świadomość wreszcie nadejdzie (auto - bądź nie - wiwisekcja duszy), bywa tak, że nieświadomie psuje się wszystko. Niedowierzaniem, nerwami, strachem, samą swoją istotą. A może to tylko złudzenie? Być może czasem dostrzega się tylko to, co chce się widzieć. Albo przybiera się postać niezdatnego do niczego dziwaka. Czymkolwiek by sytuacja sporna nie była - jawą czy urojeniem - męczy jednakowo. Wciąż nie mogę pokusić się o choć cień konsekwencji. Apeluję o prostotę, jasność wypowiedzi, zachowania i intencji, bo męczy mnie reading between verses. Ale to chyba wbrew mojej naturze, sama działam przeciwnie. Być może to po prostu przedpola stanu na "M", który łaknie choć minimum zainteresowania. A cała ta wypowiedź to jedynie znajdywanie filozofii do braku odwagi.
KAMIEŃ
Kamień, drażniący ciszą
serca niewyjawieniem
trud odsłonięcia wnętrza
zmienia go w dwa kamienie
Chodzimy tak po tym życiu
w rozum średnio zamożni
zuchwali aż po "Dzień dobry"
już przy "Dzień dobry" - ostrożni
Wypatrujemy barwnych plam
na niebie szaro-ubogim
Łowcy motyli w czapkach na bakier
znów cel wyblakły w pół drogi
Patrzymy w swoją nową stronę
jak gdyby nic się nie stało
najgorzej, że trzeba od nowa
wrony malować na biało
I może kiedyś, później,
gdzieś tam przy końcu drogi
naturalnością rzeczy zdumieni
spojrzymy wreszcie pod nogi
Kamień drażniący ciszą
serca niewyjawieniem
Trud odsłonięcia wnętrza
zmienia go w dwa kamienie
Klękniemy przed starą kaplicą
dobrych rad i ostrzeżeń
i chyba będziemy się modlić
trochę za długo i nieszczerze.
Andrzej Poniedzielski

9 Comments:
jakoś łatwiej znaleźć powód, żeby czegoś nie robić, niż żeby właśnie coś zrobić...
(czemu tak boimy się ryzyka?)
"Mam marzenie i doskonale wiem co z nim robić,
systematycznie rzucam sobie kłody pod nogi.
i z rodością odwlekam realizacji termin,
w końcu o czym miałbym marzyć gdybym kiedyś je spełnił... "
To chyba powinna być myśl przewodnia dla nas obu :/
czy ja wiem... nie bawi mnie odwlekanie, nie upajam sie marzeniami. po prostu brakuje mi charakteru, żeby je spełnić. a przecież to takie proste - i wiem to, bo już ryzykowałam. brać się za siebie, dziewuchy! wszystkie trzy!
przecież realizacja marzeń nie powinna być problemem, zawsze znajdą sie kolejne do spełniania...
ale dobrze wiedzieć, że się nie jest osamotnioną w sytuacji :)
ale ile można? chyba czas na krok naprzód. mam tylko nadzieję, że nie stoimy nad przepaścią ;)
oj, Ty jesteś teraz na wyżynce, to jest Ci łatwiej :P
na jakiej wyżynce? ;> bo chyba nie rozumiem tego słowa...
są doliny i wyżyny, są dołki i wyżynki :
aha... już myślałam, że ma to coś wspólnego z wyżynaniem ;]
chociaż teraz to chyba jestem na równince.
wyżynaniem ubrań czy zwierzyny :>
Post a Comment
<< Home