Saturday, June 23, 2007

sesjaaa! tyg. 2

4 czerwca. Pedagogiczna zerówka. Nie zaryzykowałam przystąpienia do szacownego grona szczęśliwców. A poszło im nieźle i zadowoleni byli, prawda? :) Po przerwie - niemiecki. Niby zwykłe wpisy, ale i jakież nasze zdziwienie, że Frau E. Światłowska podpisuje się M. Żukowska. Podobno tak w życiu bywa. A na deser PNJA z dr K. i przecudowna kokieteria!
dr K: proszę państwa, czy chcą sobie państwo poćwiczyć przed egzaminem?
grupa: ...
dr K: słucham propozycji
grupa: ...
dr K: może coś z podręcznika? jakieś propozycje? proszę państwa?
grupa: ...
dr K: jakiś listening? proszę się zdecydować
grupa: ...
dr K: więc?
Marta: Jezu, ludzie, niech ktoś wreszcie powie, że chcemy iść domu!!
I poszliśmy.
5 czerwca. Historia. Chyba pierwszy z "dni w rozsypce", kiedy nic nie jest na swoim miejscu, a wykładowcy są nader uprzejmi. Taki powiew wakacji. Sesji, znaczy się. Przyszłam za późno, choć na czas, grupa zaczęła pisanie 15 minut wcześniej. Swoją drogą, zawsze, ale to zawsze, kiedy mieszka się blisko uczelni traci się poczucie czasu i przychodzi w najlepszym wypadku niepokojąco punktualnie. Czyli w ostatniej chwili. Wracając - w końcu podczepiłam się do nieswojej grupy. Potem - przepisowa dezercja.
8 czerwca. Wstęp do językoznawstwa cz. 1 (taka sobie zachwiana kolejność). Zarejestrowałam u siebie pierwsze poważne symptomy głębokiego lenistwa, męczliwości i oporności na wiedzę. Ma chwałę morfemom nie pozostałam w tej beznadziei sama, ta rozpleniła się na oba roczniki (bo pisać mieliśmy razem) i na wyganiającego nas z sali wykładowcę (bo nie mieliśmy pisać razem).

0 Comments:

Post a Comment

<< Home