Down the Rabbit Hole: Zbrodnia Ikara
- To prawdziwa orka na ugorze.
"Orka na ugorze"? Wolałabym już określenie "syzyfowa praca". Choć w tej drugiej znajdywano jakiś sens, a my tu chyba przeciwnie - o bezsensie. Orka na ugorze. Fatalny system ewaluacji i ciągłych kar. I kar. I kar. I kar. Ikar. Czy on nie był nieposłuszny i czy nie przypłacił tego życiem?
Ściana. Mur. I jak tu się ruszyć?
Dlaczego mnie usprawiedliwiasz? Doprawdy, nie wiem, czy to sposób na poznanie mojej prawdziwej opinii, czy autentyczna empatia.
Kolejne odłamki zaiskrzyły się w świetle lekarskiej lampy. Poza ledwie dostrzegalnymi fragmentami nie widać nic niepokojącego. Jakby tkwiły tam od zawsze, jakby to było ich przeznaczenie. Wierzchołki góry lodowej.
- Nie sądzę, bym odgrywała tu ważną rolę.
- Dlaczego?
Z prostej przyczyny. Czy założenie, że jest się dla kogoś kimś ważnym nie niesie za sobą poważnych konsekwencji? Nie myślę tutaj o oczywistej sytuacji - poczuję się niesfornie dobrze i pewnie, i nagle trzask, po złudzeniach - myślę raczej o pysze - ho, ho! kim ja to dlań nie jestem!
- Bo tak jest łatwiej.
- No, właśnie.
Uciekam od złych emocji jak ucieka się od ognia. Boję się ich. Przecież złość nie jest niczym nieludzkim, nadludzkim. Przecież strach nie zabija. Bez agresji nie ma przetrwania. Ja zaprzeczam sobie niepokornej. Złej, zawistnej. A przecież bez tego nie istnieję.
"Orka na ugorze"? Wolałabym już określenie "syzyfowa praca". Choć w tej drugiej znajdywano jakiś sens, a my tu chyba przeciwnie - o bezsensie. Orka na ugorze. Fatalny system ewaluacji i ciągłych kar. I kar. I kar. I kar. Ikar. Czy on nie był nieposłuszny i czy nie przypłacił tego życiem?
Ściana. Mur. I jak tu się ruszyć?
Dlaczego mnie usprawiedliwiasz? Doprawdy, nie wiem, czy to sposób na poznanie mojej prawdziwej opinii, czy autentyczna empatia.
Kolejne odłamki zaiskrzyły się w świetle lekarskiej lampy. Poza ledwie dostrzegalnymi fragmentami nie widać nic niepokojącego. Jakby tkwiły tam od zawsze, jakby to było ich przeznaczenie. Wierzchołki góry lodowej.
- Nie sądzę, bym odgrywała tu ważną rolę.
- Dlaczego?
Z prostej przyczyny. Czy założenie, że jest się dla kogoś kimś ważnym nie niesie za sobą poważnych konsekwencji? Nie myślę tutaj o oczywistej sytuacji - poczuję się niesfornie dobrze i pewnie, i nagle trzask, po złudzeniach - myślę raczej o pysze - ho, ho! kim ja to dlań nie jestem!
- Bo tak jest łatwiej.
- No, właśnie.
Uciekam od złych emocji jak ucieka się od ognia. Boję się ich. Przecież złość nie jest niczym nieludzkim, nadludzkim. Przecież strach nie zabija. Bez agresji nie ma przetrwania. Ja zaprzeczam sobie niepokornej. Złej, zawistnej. A przecież bez tego nie istnieję.

0 Comments:
Post a Comment
<< Home